Wiadomości

Zamknij

Jak sprzedano Bobrowo

Radosław Stawski 15:09, 13.07.2021 Aktualizacja: 23:28, 26.10.2025
Skomentuj Jak sprzedano Bobrowo Fot. UG Bobrowo: Panorama Bobrowa z lotu ptaka

Gdy do Bobrowa trafiło 17 rodzin niemieckich z Rosji, władze pruskie postanowiły im pomóc, obmyślając chytry plan przejęcia tutejszego majątku. Jan Czapski odsprzedał ostatecznie Niemcom swoje ziemie, a w jego dawnej gorzelni już dwa lata później otwarto kaplicę luterańską i szkołę dla dzieci niemieckich kolonistów

Był 21 marca 1867 roku, gdy wyrokiem pruskiej prowincjonalnej dyrekcji celnej w Gdańsku właściciel majątku w Bobrowie Jan Czapski za błąd swojego gorzelanego skazany został na 100 talarów kary za złamanie prawa celnego w kwestii zawartości zacieru. Dołożono mu ponadto do zapłacenie 21,404 talarów "kary defraudacyjnej" i dopłacenie 5351 talarów cła. Skonfiskowano mu też kadzie zacierowe.

Wątpliwe, czy gorzelnia w Bobrowie - bez tych drogich i koniecznych w procesie fermentacji pojemników - mogła funkcjonować dalej. Poza tym, że Czapski miał do zapłacenia pokaźną karę za błędy swojego pracownika, to na dodatek musiałby wyłożyć dodatkowe pieniądze na zakup zabranych kadzi, bez których produkcja wódki była przecież niemożliwa.

Z braku danych możemy więc jedynie się domyślać, co zrobił właściciel majątku. Otóż w świetle kolejnych faktów wynika, że najprawdopodobniej nie odkupił on kadzi, a przez to zrezygnował z dochodów z gorzelni, których brak z roku na rok zaczął coraz bardziej nadwyrężać stan jego kiesy. Tu najwyraźniej rozpoczęły się jego kłopoty finansowe. Z czasem pan Czapski musiał się najpewniej zapożyczyć u wierzycieli na spłatę rosnących długów dla władz pruskich. Pożyczka podżyrowana była pod zastaw majątku w Bobrowie, a i bank położył swoją ciężką rękę na kwotach należnych za prowadzenie obciążonego hipotecznie konta.

Jakim człowiekiem był Jan Czapski?

Na to dość trudne pytanie można choć częściowo spróbować odpowiedzieć na podstawie artykułów zamieszczanych w XIX-wiecznej prasie na jego temat. I tak 11 czerwca 1867 roku na zebraniu kółka rolniczego w Brodnicy omawiany Jan Czapski proponował wprowadzenie w powiecie brodnickim - w miarę możności - równego kontraktu dla robotników. Było to stanowisko dość postępowe jak na tamte czasy. Nie wiadomo jednak, czy wynikało ono z dobroci serca i chęci pomocy robotnikom, czy ratowania reputacji ziemian najsłabiej płacących (ostatecznie w kwestii wynagrodzeń robotników przyjęto długi i zawiły, lecz dość sprawiedliwy wzorzec opłat, stosowany wówczas przez Stanisława Łyskowskiego z Grzybna). Ziemianin z Bobrowa cieszył się jednak dość sporym mirem u okolicznych włościan - potwierdza to fakt, kiedy w 1870 roku Czapski z Bobrowa został rezerwowym kandydatem do pruskiej izby poselskiej (wybrano wówczas Ignacego Łyskowskiego). Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy okolicznego ziemiaństwa i majątków zajmowanych tu przez Polaków, gdyby nie rok 1871, kiedy to zwycięskie Prusy, upokarzając pokonaną w wojnie Francję, ogłosiły zjednoczenie Niemiec i powstanie II Rzeszy Niemieckiej.

CZYTAJ TAKŻE: Jak w Mileszewach sprofanowano mszę świętą

Niesieni na skrzydłach nacjonalizmu Niemcy zaczęli wówczas bić w podległy sobie żywioł polski ze zdwojoną siłą. Słowa: "Hakata", "rugi pruskie", "Kulturkampf" czy "komisja kolonizacyjna" napawały polskie domy strachem, niepewnością i obawą o jutro. Tymczasem, nie obawiające się tych rosnących zagrożeń, ziemiaństwo z Bobrowa i okolic postanowiło wówczas wspomóc ubogich emigrantów polskich w Paryżu, którzy osiedli tam po obu nieudanych powstaniach narodowych. W roku 1872 pani Łyskowska z Mileszew zbiórkowe pieniądze, a było tego wszystkiego 74 talary, wysłała do Władysława Hrabiego Zamoyskiego. Wśród ofiarodawców wyliczała: "panna Narzymska z Jabłonowa 25 talarów, ks. proboszcz Szmidt z Jabłonowa 1 tal., panna Gnutkiewicz z Mileszew 1 tal., pani Karwat z Wichulca 1 tal., pani Ossowska z Najmowa 3 tal., ks. dziek. Kamrowski z Brodnicy 2 tal., pan Sztyler z Brodnicy 2 tal., pani Frakstein z Kitnówka 5 tal., pani Czapska z Bobrowa 5 tal., ks. Szmidt z Bobrowa 2 tal., pani Łyskowska z Piecewa 5 tal., pani Sypniewska z Wapien 3 tal., pani Mieczkowska z Ciborza 2 tal., pan Okoniewski z Jabłonowa 3 tal., pani Rutkowska z Jaguszewic 5 tal., pani Łępicka z Jaguszewic 1 tal., pani Ossowska z Brodnicy 2 tal., ks. Pankau z Kruszyna 1 tal., Łyskowska z Mileszew 5 tal.". Nie wiadomo do końca, jak powodziło się wówczas Czapskim.

CZYTAJ TAKŻE: Brodnica. Krwawe wydarzenia sprzed lat. Tragedie, które wstrząsnęły miastem

W 1875 roku zamieszczali oni ogłoszenia w "Gazecie Toruńskiej", informując o chęci sprzedaży w swoim majątku "kilkuset szefli kartofli", z kolei w 1879 roku majątek bobrowski oferował "20 cetnarów koniczyny białej do wysiewu". W roku 1881 majątek Czapskich w Bobrowie wynosił 981,50 ha i był jednym z największych obszarowo w powiecie brodnickim. Części swoich wielohektarowych gospodarstw Czapscy nie zdołali utrzymać. W latach 1856-1881 sprzedali oni Niemcom majątki w Sumowie - (662,94 ha), Sumówku (526,62 ha) oraz Sorny - (257,07 ha). Na przestrzeni zaledwie 25 lat państwo Czapscy oddali więc w obce ręce łącznie 1446,63 hektarów. Tego typu wieści szybko trafiały do prasy i informowały polskie społeczeństwo, które przyjmowało te wieści z pochylonymi głowami.

Bobrowo pod lupą komisji kolonizacyjnej

Tuż po zjednoczeniu Niemiec władze pruskie postanowiły krzepko wziąć sprawy w swoje ręce. Kanclerz von Bismarck wyposażył komisję kolonizacyjną w sporą ilość gotówki. Cel był jeden - wykupywać z rąk polskich żyzne ziemie i intratne majątki oraz osadzać w nich Niemców. W ramach rugów pruskich należało też przepędzić do Królestwa Polskiego - pod rządy cara - koczujące tu polskie rodziny, które odbierały miejsce i pracę Niemcom. Doszło więc do tego, że z Bobrowa deportowano do Kongresówki 12 rodzin polskich, a na ich miejsce sprowadzono 17 rodzin niemieckich, które wyprowadziły się z Rosji - właśnie w Bobrowie wskazano im nowe miejsce do życia. Nic więc dziwnego, że w lutym 1887 roku komisja kolonizacyjna powierzyła administrację Bobrowa panu von Homeier - pruskiemu porucznikowi rezerwy, którego dziedziczną wieś w Księstwie Poznańskim sprzedano jakiś czas temu na licytacji. Ten człowiek najwidoczniej szybko rozejrzał się w ogólnej sytuacji panującej w Bobrowie i raportował o tym do wyższych władz. Efekty jego pracy stały się widoczne już 8 miesięcy później. Na początku października 1887 roku do Bobrowa przybył bowiem sam naczelny prezes Prus Zachodnich, pan von Ernsthausen. Oficjalny cel jego wizyty był jeden - chciał się przekonać o postępach kolonizacji. "Gazeta Toruńska" pisała o tym tak:

CZYTAJ TAKŻE: Kiedyś w Brodnicy po Drwęcy pływano nie tylko kajakami. Planowano nawet port rzeczny [STARE ZDJĘCIA]

"Nie wiele tam, jak na teraz zobaczył. Owe 17 niemieckich rodzin, które z Rosji wróciły do swej ojczyzny i przez rząd do Bobrowa zostały odesłane mają już wprawdzie swoje grunta - każda po 20 morgów w dwóch parcelach - i obsiewają je według możności, lecz ze stawianiem budynków idzie im bardzo tępo. Tylko trzech z tych kolonistów zabrało się do budowania, reszta zaś robi sobie jamy w ziemi, w których chce lepszych doczekać czasów. Bo nie mając - tak przynajmniej twierdzą - żadnych zasobów, nie mają za co budować, a komisja kolonizacyjna namyśla się, czy dawszy im bez zaliczki grunta, ma im jeszcze na swój koszt dom mieszkalny, szopkę i stodółkę pobudować, a nadto opatrzyć ich potrzebnym inwentarzem. Lecz zrobiwszy raz początek, trzeba będzie dojść do jakiegoś końca. Reszta areału bobrowskiego - zawsze jeszcze około 3000 mórg - rozparcelowana jest na papierze całkiem, a przez geometrę po części; lecz o nowych kolonistach nic jeszcze nie słychać. Budynki dworskie podobno między siedmiu kolonistów rozdzielone być mają".

CZYTAJ TAKŻE: Walczył z Rosjanami, Duńczykami, Austriakami i Francuzami. O zapomnianym bohaterze z Nieżywięcia

Tu pobrzmiewa prawdziwy cel wizyty prezesa naczelnego Prus Zachodnich. Dawanie kolejnych pieniędzy na zagospodarowanie się niezaradnym kolonistom niemieckim mogło nie wchodzić w rachubę. Lepiej by się stało, by na przykład skłonić Czapskich do sprzedaży majątku w Bobrowie komisji kolonizacyjnej i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wystarczyłoby bowiem później rozparcelować grunty, dać tutejszym Niemcom więcej ziemi, a niektórym budynki dworskie i dach nad głową, a sprawa byłaby rozwiązana. Czy pan von Ernsthausen odwiedził wówczas Czapskich i namawiał do sprzedaży Bobrowa? Wydaje się to nawet wysoce prawdopodobne. Wkrótce bowiem gruchnęła w prasie i przetoczyła się na łamach niczym nawałnica wielka polemika o sprzedaży wsi Niemcom. Ten sam Czapski, który dwa lata wcześniej w dobroci serca przekazał dla polskich wygnańców 15 marek datku (dla przykładu z całej parafii Szczuka zebrano na ten cel 5,45 marki) - rozpoczął negocjacje o sprzedaży wsi. Na przełomie stycznia i lutego 1887 roku pisał już o tym "Orędownik", pisała "Gazeta Toruńska", pisał "Kurier Poznański" i grudziądzki "Gesselige". Jako że ochrona danych osobowych nie istniała - gazety szeroko rozpisywały się i komentowały sprawę sprzedaży każdego polskiego majątku Niemcom. Gdy golubski korespondent "Orędownika" przesadził z ceną, jaką miał wziąć Czapski, inne gazety prostowały i snuły własne przypuszczenia. Gdy sprawa sprzedaży nieco przycichła, odetchnięto nawet z ulgą, wyrokując, że Czapski się opamiętał i "oby żył długie lata". Kurier Poznański bezlitośnie wtedy napisał, że choć niektóre gazety już dementowały sprawę sprzedaży Bobrowa "układał się p. Czapski z komisją kolonizacyjną o dobicie tego targu. Chodziło tylko jeszcze o różnicę 10-12 tysięcy marek, o które się pewno kontraktujący nie rozejdą".

Sprawę prowadził poznański notariusz Mehring, znany sługus komisji kolonizacyjnej, a finansową część operacji miał przeprowadzić - o zgrozo - prowadzony przez Polaków i z polskim kapitałem - "Bank Kwilecki, Potocki i Spółka". Grudziądzki "Gesselige" nie zostawił wątpliwości, pisząc, że "landrat brodnicki p. Jaeckel, z wyższego upoważnienia, zawarł ostatecznie kontrakt z p. Janem Czapskim na kupno Bobrowa za 600 000 marek. W jednym więc tygodniu przeszło z rąk polskich 5600 morgów ziemi na własność komisji kolonizacyjnej. Oba te majątki [Bobrowo o areale 3800 mórg za 600.000 marek i Niewierz -1800 mórg za 279.500 marek - przyp. RS] odziedziczyli dotychczasowi właściciele po swych rodzicach pod takimi warunkami, że powinni się byli nie tylko przy nich utrzymać, ale co więcej, powinni dzisiaj majątkowo świetnie stać. Nie żyli nad stan, nie trwonili w tym zakresie pieniędzy, a jednak upadli, bo... obrali sobie zawód nie przysposobiwszy się do niego - nie umieli gospodarować! Jaka nauka dla innych!". Słowa były mocne i dobitne, ale czy krzywdzące?

CZYTAJ TAKŻE: Brodnica. Ćwierć wieku temu odkryto kamienną kostkę

Z kolei "Freissinnige Zeitung" donosił w raporcie o postępach kolonizacji pruskiej w sprawie stumilionowego funduszu na wykup polskiej ziemi w Wielkopolsce i na Ziemiach Zachodnich, z którego wynikało, że w roku 1887 wykupiono z rąk polskich 17 majątków - w tym dwa pod Brodnicą - Bobrowo i Niewierz, co stanowiło jednak tylko trzy procent polskich posiadłości w tym regionie. Już dwa lata później widać było w Bobrowie pruskie rządy gołym okiem. Otóż zimą 1889 roku "w królewskie urodziny" władcy Niemiec w dawnej gorzelni (od której rozpoczęły się wszystkie problemy Czapskich) przebudowanej w części na kaplicę odbyło się w Bobrowie pierwsze nabożeństwo luterańskie dla kolonistów niemieckich, które odprawił pastor z Kawk. Nabożeństwa odprawiano tu odtąd raz na trzy tygodnie. Co więcej, niemieckie dzieci uczył już wówczas "od południa" w szkole katolickiej luterański nauczyciel, który przybył do Bobrowa zapewne pod koniec 1886 roku. Z kolei od Wielkanocy 1887 roku w drugiej części gorzelni, być może obok kaplicy uroczyście planowano otwarcie osobnej szkoła luterańskiej.

Na podstawie: "Gazeta Toruńska", 1867, R.1, nr 67; 1872, R.6, nr 45; 1885, r.19, nr 211;1887, R.21, nr 7-8, nr 10, nr 13, nr 26, nr 47, nr 177, nr 235; 1889, R.23, nr 28.

(Radosław Stawski)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czasbrodnicy.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%