Historia

Zamknij

Brodnica. Nie uwierzysz, jaki sekret kryją ściany średniowiecznych kościołów!

Stefan Albrecht 17:58, 21.04.2026 Aktualizacja: 17:52, 21.04.2026
Skomentuj Brodnica. Nie uwierzysz, jaki sekret kryją ściany średniowiecznych kościołów! Fot. Stefan Albrecht

Ślady pozyskiwania „lekarstwa na wszystko” pozostały do naszych dni na ścianach wielu budowli sakralnych, także na brodnickiej farze. XIV-wieczna budowla dawała ludziom nie tylko nadzieję na lepsze, pozagrobowe życie, ale być może także psychiczne i fizyczne zdrowie?

Życie na ziemi, na tym padole łez i płaczu, na którym znaleźliśmy się wypędzeni z raju, nigdy nie było łatwe. W czasach początków Brodnicy czy jeszcze wcześniej, zmagania naszych przodków z przeciwnościami losu były jednak nieporównanie cięższe niż dziś. Brak jasnej przyszłości, częste regionalne wojny i choroby takie jak syfilis, najróżniejsze infekcje skóry, dżuma, tyfus, malaria, gruźlica, trąd – powodowane brakującą higieną i jednostronnym odżywieniem – czy ergotyzm, efekt zatrucia sporyszem zbożowym, dziesiątkowały ludność, powodowały cierpienia, wzbudzały lęk i uczucie bezradności. Ludzie byli przekonani, że ich nieszczęścia są dziełem szatana i karą bożą, którą tylko Stwórca mógł od nich odwrócić. To z kolei prowadziło do niezwykłych praktyk pokutnych i szukania opieki u różnych świętych, w zależności od rodzaju nieszczęścia (św. Rochus i św. Sebastian – dżuma, św. Laurentius – ischias i choroby skóry itd.). 

W okresie gdy wiara w siłę relikwii przeżywała okres swojego największego rozkwitu, pojawił się w medycynie ludowej przesąd o sile leczniczej „kościelnego pyłu”. Już św. Georgius Florentius (ca 538 – 594 r.), na którego kroniki historycy powołują się po dziś dzień, pisał: odrobina pyłu z kościoła św. Marcina ma większą moc ozdrawiającą niż bzdurne środki wszystkich wróżbitów. Święty Kamillus von Lellis (1550 – 1614), patron chorych, umierających, pielęgniarek i szpitali, rozdawał potrzebującym pomocy uzdrawiający proszek z kamieni swojej celi. W XIX w. proszek ten sprzedawano jeszcze w niektórych kościołach we Włoszech i w holenderskim klasztorze karmelitów w Vaals. W XVIII w. wykazywał ponoć szczególną moc jako środek przeciw histerii. Nawet sproszkowane mumie znalazły zastosowanie w lecznictwie. Jeszcze na początku XIX w. apteka w Gotha w Turyngii kupiła do przemielenia egipską mumię. „Lekarstwo“ to przechowywano w specjalnych pojemnikach aptecznych z jednoznacznym napisem „proszek z mumii”. Na początku XX w., jak podaje ten sam autor z Turyngii, we wsiach suszono i proszkowano znalezione kości ludzkie, jako skuteczny środek leczniczy przeciw dyfterytowi!

Nie każdy w średniowieczu i później mógł sobie jednak pozwolić na pielgrzymkę i kupno „sprawdzonego” w swym działaniu pyłu czy proszku. Większość ludzi zdobywała cuda czyniący proszek wiercąc czy ryjąc w najbliższym murze kościelnym. Sądząc po często powtarzającej się średnicy wgłębień, wiercono prawdopodobnie najczęściej jakąś monetą o średnicy 2 – 3 cm.

Na południowej ścianie brodnickiej fary z łatwością można zauważyć szereg wgłębień o kształcie czaszy czy lejków, rzadziej podłużnych rowków. Część z nich pochodzi prawdopodobnie już z lat 1359 i 1364 kiedy Brodnicę nawiedziła, jak podaje w swojej kronice miasta F. A. Zermann, epidemia dżumy (tzw. czarna śmierć – mors nigra), która spowodowała zejście 25 mln ludzi, tzn. jednej trzeciej populacji Europy tamtych czasów. Dżuma jest chorobą sezonową, powracającą co jakiś czas z dużą siłą. Aby ustrzec się tej choroby dodawano proszek z cegieł świątyń do rożnych mikstur mających chronić ludzi jak i zwierzęta przed śmiercią.

Wyżłobienia czy zagłębienia na murach kościelnych, w zależności od kształtu, noszą w literaturze takie nazwy jak znak dżumy (niem. Pestmarke), miseczka elfa, pazur diabła czy szwedzkie nacięcie. Razem z pyłem rozpowszechniane były najdziwniejsze procedury, jak mieszanie go przed przyjęciem z moczem, obchodzenie kościoła w nocy trzy razy w lewą stronę, uzyskiwanie specjalnego proszku z granitowego krzyża chrystusowego, mieszanie z rożnymi ziołami itp.

W późniejszych latach jedna z takich mikstur – tzw. olej filozofów (destylowana mieszanka proszku z cegieł kościoła z olejem, najczęściej drzewnym) – używana była do stosowania zewnętrznego. W otwory w murze kościoła „wdmuchiwano” też swoje choroby, co w niektórych przypadkach powodowało, iż następny skrobiący w dziurze zyskiwał proszek o własnościach szczepionki. Pył kościelny używany był też szczególnie chętnie we wszelkich chorobach oczu, tak u ludzi jak i u zwierząt. A kto skrobał w ścianie kościoła świętego Blasiusa w Brunszwiku, ten zyskiwał wyjątkowo skuteczny środek na wszystkie choroby gardła, jako że św. Blasius uratował młodzieńca przed śmiercią wyciągając mu z przełyku ość. Niektórzy współcześni badacze przedmiotu nie wykluczają pozytywnego działania wyskrobanego proszku w tych przypadkach, gdy choroby wywołane były brakiem minerałów w organizmie. Już św. Hildegarda z Bingen (1098 – 1179) polecała przecież w niektórych schorzeniach stosowanie zmielonych na proszek kamieni, a rzymski encyklopedysta A. C. Celsus (ca 25 p.n.e. – 50 n.e.) pisał, że proszek z tzw. pumeksu używano w antycznych czasach jako środek przy owrzodzeniach. 

Nierzadkie w średniowieczu, wspomniane już wyżej zatrucie sporyszem, prowadzące do przykurczy mięśni, halucynacji, odpadania kończyn i zgonu, było dawniej określane jako „ogień świętego Antoniego”. Drugim typem objawów były zaburzenia w układzie nerwowym, objawiające się drgawkami i kurczami o charakterze padaczkowym. Ten typ zatruć nazywano w średniowieczu „tańcem św. Wita”. Procesja w Echternach w Luksemburgu skaczących w drgawkach w rytmie polki setek czy wcześniej tysięcy (zatrutych) pątników udających się do grobu św. Willibrorda, wciągnięta została w końcu 2010 roku na listę UNESCO jako niematerialne dziedzictwo kulturowe ludzkości. Widowiskowa procesja, sięgająca tradycją XV wieku, odbywa się rokrocznie w pierwszy wtorek po Zielonych Swiątkach.

Mieszanki minerałów takich jak krzem, wapno, magnez, soda, żelazo czy fosfor i tzw. elementów śladowych można dziś kupić w aptece, zielarczyku czy drogerii. Ludzie średniowiecza kierując się  doświadczeniem i przede wszystkim wiarą, sięgali po środek ze swego najbliższego otoczenia. Zwyczaj stosowania proszku z murów świątyń i innych sakralnych budowli jako leku, zachował się w niektórych zakątkach Europy aż do połowy XX wieku, a sam proceder fascynuje badaczy do dziś.

W roku 2015 ukazała się w Toruniu praca doktorska pani Katarzyny Natalii Węgłowskiej, o tytule „Nieckowate zagłębienia na elewacjach średniowiecznych obiektów sakralnych na obszarze ziemi chełmińskiej i lubawskiej”. Praca jest dwuczęściowa, o objętości 212 i 577 stron. Korzystanie z niej jest ze zrozumiałych względów możliwe tylko w czytelni Biblioteki Uniwersyteckiej UMK w Toruniu. Dr K. N. Węgłowska jest dziś pracownikiem naukowym „Victoria and Albert Museum” w Londynie.

W swojej rozprawie autorka nie tylko drobiazgowo ustosunkowała się do głosów badaczy z rożnych krajów (w tym do chwytliwej teorii niecenia „świętego ognia”), ale cytuje też najnowsze wypowiedzi dotyczące powstania „dołków”, rozważa za i przeciw i prezentuje analizę przeprowadzonych doświadczeń weryfikujących poszczególne hipotezy. 

Wnioski badaczy z minionych czasów mówiące o pozyskiwaniu „proszku leczniczego”, znalazły w efekcie jeszcze jedno potwierdzenie we wnikliwej pracy polskiego naukowca.

Ślady zdobywania „lekarstwa na wszystko” pozostały do naszych dni na ścianach wielu budowli sakralnych, także na brodnickiej farze. XIV-wieczna budowla dawała ludziom nie tylko nadzieję na lepsze, pozagrobowe życie, ale być może także psychiczne i fizyczne zdrowie?

Stefan Albrecht
[email protected]
wersja skrócona z 21.04.2026 
na podstawie 
wersji z 04.08.2017 i 14.02.2018

Źródła, poza wymienionymi w tekście:
http://www.schabespuren.de  (stan 28.02.2026)
www.suehnekreuz.de/geschichte24.html
www.suehnekreuz.de/VA/aufsaetze03.html

(Stefan Albrecht)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czasbrodnicy.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%