Pod bramką Lecha co i rusz się kotłowało, ale gospodarzom brakowało szczęścia. Fot. Paweł Kędzia
Już w 5. minucie spotkania spartanie wyszli na prowadzenie po trafieniu Mateusza Wiśniewskiego. Niestety, brodniczanie wypuścili zwycięstwo w ostatnich minutach, a wcześniej drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył kapitan Michał Bartkowski.
Derby Sparty z Lechem zawsze elektryzują kibiców. Nie mają już one tego ciężaru co potyczki na przykład z Unią Wąbrzeźno, ale wciąż są traktowane prestiżowo, szczególnie biorąc pod uwagę historyczne naleciałości. Fani klubów z Rypina i Brodnicy wspólnie dopingują Legię Warszawa, więc na trybunach nie ma już takiego napięcia i wzajemnych złośliwości. Jednocześnie ultrasi Sparty zaprezentowali najnowszą, 17-metrową flagę "Sparta Brodnica".
Na boisku Lech wybiegł ze świadomością, że walczy o czwartoligowy byt. Do Brodnicy drużyna z Rypina przyjechała pogrążona w kryzysie, z zaledwie 4 zmiennikami. Ze względu na niewielką przewagę nad strefą spadkową, piłkarze z Rypina do końca nie mogą być pewni utrzymania w lidze. Dlatego w Brodnicy to gospodarze byli zdecydowanym faworytem.
W pierwszych dwóch akcjach lechici napędzili stracha rywalom, ale to wszystko na co ich było stać. Zapał rypinian zgasił Mateusz Wiśniewski, który w 5. minucie zdobył bramkę po trafieniu z rzutu rożnego. Brodniczanie szturmowali bramkę Adama Kwiatkowskiego z Lecha, ale brakowało szczęścia. Strzał z woleja Mateusza Brzóski rozpaczliwą interwencją został zablokowany, a strzał z główki Michała Bartkowskiego obił poprzeczkę.
Po zmianie stron brodniczanie wciąż napierali, ale jeśli obrońcy zawiedli, to na posterunku trwał Adam Kwiatkowski.
W 75. minucie rozpędzony Michał Bartkowski interweniował wślizgiem, niestety, z uniesioną nogą za co obejrzał żółtą kartkę. A że był to drugi kartonik kapitana Sparty, ten musiał przedwcześnie opuścić boisko. Piłkarze Lecha odzyskali kuraż i przejęli inicjatywę.
W 82. minucie Aleksander Kolbus huknął z dystansu w stronę bramki Dawida Laskowskiego. Trajektoria lotu piłki zaskoczyła samego wykonawcę, który obserwował jak piłka odbija się od wewnętrznej części słupka i wpada do sieci. Chwilę później obrońcy Sparty zdrzemnęli się, co wykorzystał Marcel Łapkiewicz, ustanawiając wynik spotkania.
Po meczu kibice podziękowali piłkarzom nie tylko za mecz, ale za cały sezon dostarczanych emocji.
Za tydzień Sparta jedzie do lidera, Chemika Bydgoszcz.
Sparta Brodnica - Lech Rypin 1:2 (1:0): 1:0 M. Wiśniewski (5), 1:1 A. Kolbus (82), 1:2 M. Łapkiewicz (84).
Sparta: Laskowski - Sieczko, Sternicki, Brzóska, Dobrowolski (86. Siryk), Wiśniewski (żk), Bartkowski (żk, żk), Kaczyński (77. Szewczuk), Argalski (żk), Yarovyi (55. Brendon), Meler (86. Szydłowski)
Lech: Kwiatkowski - Kolbus, Baranowski, Diabate (żk), Wysocki, Listkowski D (żk, 65. Kopczyński), Listkowski J, Zoellner-Krauss, Łapkiewicz (85. Filipski), Rozpierski (żk), Krajewski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czasbrodnicy.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz