Brodniczanie są zawsze groźni na własnym boisku, ale tym razem rywale odrobili pracę domową. Pogoń zwróciła uwagę nie tylko na zawodników Sparty. - Wiedzieliśmy, że boisko będzie nam bardzo mocno przeszkadzało. Generalnie chcemy grać piłkę techniczną i wiedzieliśmy, że na tym boisku nie damy rady - ocenił trener przyjezdnych.
Po serii meczów ligowych bez porażki w roli gospodarzy, spartanie liczyli na sprawienie niespodzianki w starciu z wyżej notowanym rywalem. Jednocześnie Pogoń przygotowała się do tego spotkania nie tylko identyfikując najgroźniejszych zawodników Sparty, ale ze względu na opłakany stan boiska przy Królowej Jadwigi, zmieniła nawet sposób prowadzenia gry.
- Generalnie chcemy grać piłkę techniczną i wiedzieliśmy, że na tym boisku nie damy rady - powiedział bez ogródek Szymon Kmiecik.
W pierwszej połowie mecz przypominał piłkarskie szachy. Gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, a żadna z drużyn nie zaznaczyła swojej przewagi. Obraz zmienił się po zmianie stron. Wówczas w 51. minucie po faulu w bocznym sektorze boiska do dośrodkowania z rzutu wolnego na 16. metrze najwyżej wyskoczył zawodnik Pogoni. Piłkę zagraną na dalszy słupek z najbliższej odległości główkował Przemysław Kędziora, najskuteczniejszy zawodnik ligi.
Strzelona bramka rozochociła przyjezdnych, a spartan zmusiła do odważniejszych ataków i odkrycia gardy. W krótkim czasie bramkarz Norbert Florczak wielokrotnie ratował drużynę interweniując daleko poza polem karnym. Brodniczanie natomiast razili nieskutecznością i mieli problem zarówno z ostatnim podaniem, jak i zakończeniem akcji strzałem. Dość powiedzieć, że pierwszy strzał w światło bramki zaliczyli dopiero pod koniec drugiej połowy, gdy Brendon Pereira zmusił do interwencji Jakuba Stykucia.
Już w doliczonym czasie gry po wyprowadzeniu piłki od bramkarza, w pole karne Sparty popędził Kamil Stankiewicz, który podwyższył na 2:0 dla Pogoni.
W czasie spotkania spartanie wielokrotnie kontestowali decyzje arbitra. Na przykład gdy faulowany Bartłomiej Kaczyński tak dobitnie demonstrował swoje niezadowolenie, że... otrzymał żółtą kartkę.
Z ciekawostek, asystentem Dawida Kosmala był na linii Jarosław Gryckiewicz, którego syn był głównym rozjemcą spotkania Ekstraklasy Pogoń - Lech.
Sparta Brodnica - Pogoń Mogilno 0:2 (0:0) 51. P. Kędziora 0:1, 90+6 K. Stankiewicz 0:2
Sparta: Florczak - Bartkowski, Brzóska, Brendon (żk), Meler (80 Domagalski), Sieczko, Siryk (66 Wysocki), Sternicki, Szewczuk (66 Kaczyński), Tuptyński, Wiśniewski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czasbrodnicy.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz