Ukończył I LO w Brodnicy, potem wydział geodezji i gospodarki przestrzennej na Uniwersytecie Warmińsko - Mazurskim w Olsztynie. Mieszka w Osieku i na co dzień pracuje w tamtejszym Urzędzie Gminy. Po pracy najchętniej spędza czas nad wodą wędkując. Jest w tym dobry, bardzo dobry. Najlepszy. Kilka dni temu został mistrzem Polski, wygrał Akademickie Mistrzostwa Polski w Wędkarstwie Spławikowym.
MARIA ORYSZCZAK: Jak zostaje się mistrzem Polski w wędkarstwie?
PAWEŁ CHABOWSKI: Od 4 do 6 września miałem przyjemność jako absolwent reprezentować moją byłą uczelnię UWM Olsztyn podczas XXXIX Akademickich Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Spławikowym w Słupsku. Wraz z kolegami z drużyny udało się nam zdobyć złoto drużynowe. W klasyfikacji indywidualnej wywalczyłem tytuł Mistrza Polski łowiąc w trakcie treningu i zawodów ponad 20 kg pięknych leszczy i linów.
Czyli mistrzem zostaje ten, kto złowi najwięcej ryb?
- Zawody składały się z dwóch tur po 3 godziny. Łowisko podzielone było na trzy sektory, po czym każdy zawodnik losuje odrębne stanowisko na każdą z dwóch tur. Przede wszystkim technika i umiejętności decydują o zwycięstwie. Wygrywa ten, kto ma wagowo największy połów. Oczywiście ryby muszą odpowiadać wymogom wielkościowym zgodnym z regulaminem. W czasie sześciu godzin zawodów udało mi się złowić ponad 9 kg ryb, co dało zwycięstwo w obu turach, jak i całych zawodach.

Należy Pan do jakiegoś koła wędkarskiego?
- Tak, należę do jednego z kół Rejonu PZW w Brodnicy i do klubu wędkarskiego WWKS w Toruniu.
Mistrzostwo Polski to nie jedyny Pana sukces.
- Największym sukcesem jaki odniosłem jest zwycięstwo indywidualne w międzynarodowych zawodach wędkarskich Europa - Treff, które odbywały się na Litwie w 2017 r. Mam również za sobą starty w cyklu Grand Prix Polski.
Kiedy zaczęła się Pana przygoda z wędkowaniem?
- Łowię ryby od drugiej klasy szkoły podstawowej, czyli to już prawie 20 lat. A pasją zaraził mnie mąż mojej siostry.
Ile czasu spędza Pan nad wodą?
- Jeżdżę na ryby zwykle co najmniej 2-3 razy w tygodniu i jestem nad wodą po kilka godzin.
::news{"type":"see-also","item":"26283599"}
A co na to rodzina?
- Moja narzeczona Paulina nie ma nic przeciwko temu. Poznaliśmy się na studiach i ona również zaraziła się ode mnie pasją do wędkowania. Najczęściej wspólnie wędkujemy z łodzi i jeździmy na zawody.
Czy ma Pan jakieś ulubione łowiska?
- Uwielbiam wędkować na jeziorach Pojezierza Brodnickiego, szczególnie z łodzi metodą spinningową. Moim zdaniem jest to przyrodniczo najpiękniejszy zakątek naszego kraju.
A największy złowiony okaz?
- Mam na koncie złowionych kilka drapieżników o długości 1 metra, ale największym jest szczupak o długości 106 cm złowiony na jednym z jezior naszego pojezierza.
Trafił na talerz, czy z powrotem do wody?
- Oczywiście, że trafił z powrotem do wody. Jest to ryba okazowa i należy je chronić. Zgodnie z regulaminem na łowiskach PZW Toruń obowiązuje górny wymiar ochronny dla ryb drapieżnych i wynosi on 90 cm.
Czy poza wędkowaniem i pracą zawodową ma Pan jeszcze czas na jakieś inne hobby?
- Bardzo lubię pracę w ogrodzie, interesuję się sportem, głównie piłką nożną, ale na pewno łowienie ryb jest moją największą pasją, która daje mi najwięcej satysfakcji i przyjemności.
Dziękuję za rozmowę
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czasbrodnicy.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz