Koronawirus w Polsce i na świecie - relacja "na żywo"
Mieszkaniec Pokrzydowa widziany był we wsi, w kościele na niedzielnej mszy. Nie on jeden nie zamykał się w domu, wielu innych "zagraniczniaków" też było widzianych w miejscach publicznych, choćby w sklepach spożywczych. Takie sygnały od naszych Czytelników odbieraliśmy wielokrotnie. Nie wiemy kto ma nakaz kwarantanny, a kto nie, tymi danymi dysponują wyłącznie określone służby. Dostaliśmy jednak anonimowy sygnał, że takie osoby pojawiły się w Urzędzie Miasta. Miało to być nawet kilkanaście osób, które miały podawać, że wróciły niedawno z zagranicy i odbyły już kwarantannę, a teraz muszą załatwić formalności, więc pojawiły się w urzędzie. Problem polega na tym, że kwarantanna trwa 14 dni, więc musiałyby przebywać na kwarantannie od 6 marca, kiedy jeszcze w ogóle nie było takich obostrzeń. Czy te doniesienia były prawdziwe?
O wyjaśnienia poprosiliśmy w Urzędzie Miasta.
- Osoby, które chcą złożyć wniosek o wydanie dowodu osobistego bądź odebrać dowód osobisty umawiają się telefonicznie na dany dzień i godzinę - wyjaśnia Zdzisława Marciniak, dyrektor wydziału rozwoju, współpracy zewnętrznej i informacji UM w Brodnicy. - W trakcie rozmowy urzędnik pyta klienta, czy jest to wizyta konieczna akurat teraz w okresie epidemii. Jeżeli jest to sprawa pilna urzędnik umawia się z taką osobą. Czasami osoby informują, że wcześniej danej czynności nie mogły podjąć z powodu wyjazdu za granicę lub samego pobytu. Co do informacji, kiedy i skąd wróciły, a tym bardziej czy podlegają kwarantannie o takie sprawy urzędnik nie może pytać i takich danych gromadzić - tłumaczy pani dyrektor wydziału.
Jak się okazuje jednak Burmistrz Brodnicy Jarosław Radacz dysponuje listą osób, które objęte są kwarantanną i aktualnie powinny przebywać na terenie miasta w domach bądź w miejscach do tego przeznaczonych. Taką listę otrzymuje od Powiatowego Inspektora Sanitarnego, jednak nie jest ona (w związku z RODO) przekazywana dalej. Po każdej wizycie burmistrz może jednak sprawdzić czy przybyły klient nie powinien akurat siedzieć w domu. Jak podaje pani Marciniak - tak właśnie robi. I nie było jak dotąd takich przypadków łamania kwarantanny przez klientów magistratu.
- W środę 11 marca do Urzędu zgłosiła się jedna osoba, by sprawy meldunkowe załatwić. Z informacji przekazanych przez tę osobę wynikało, że wróciła ona do Brodnicy po pobycie z zagranicy jeszcze przed ogłoszeniem stanu epidemii - tłumaczy Zdzisława Marciniak.
Jak się okazuje - wszystko było w porządku. Po prostu osoby wracające do kraju dopiero od 15 marca zobowiązane są poddać się 14-dniowej kwarantannie pod groźbą kary. Kto wrócił choćby dzień przed tym terminem, nie ma obowiązku izolowania się. Tak było dokładnie z mieszkańcem Pokrzydowa i wieloma innymi osobami w naszym powiecie i całej Polsce. Słuszne to czy nie - nie oceniamy, takie obowiązują obecnie rozporządzenia rządowe.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czasbrodnicy.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz