Zamknij

Członkowie brodnickiego oddziału Patronatu obdarowali blisko 200 więźniów struclami, piernikami i kiełbasą

09:07, 20.02.2020 Aktualizacja: 17:19, 25.09.2024
Skomentuj Foto: Archiwum: Po przyjeździe do Brodnicy prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego w roku 1924 w mieście zorganizowano uroczystą defiladę. Na zdjęciu przemarsz uczniów Gimnazjum Męskiego, obok idzie ks. profesor Wagner. Foto: Archiwum: Po przyjeździe do Brodnicy prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego w roku 1924 w mieście zorganizowano uroczystą defiladę. Na zdjęciu przemarsz uczniów Gimnazjum Męskiego, obok idzie ks. profesor Wagner.

W przedwojennej Brodnicy wśród wielu organizacji pożytku publicznego działało Towarzystwo Opieki nad Więźniami pod nazwą Patronat. Członkowie rekrutowali się ze środowisk prawniczych

Ta organizacja niosła pomoc „najnieszczęśliwszym z ludzi”, a prezesował jej ksiądz Ossowski. W szeregach Patronatu znalazło się kilkudziesięciu członków. Co ciekawe, w 1938 r. szersze warstwy społeczeństwa Brodnicy nie miały pojęcia, że na terenie miasta w ogóle taka organizacja istnieje. Tymczasem jej działalność przynosiła wręcz nieocenione w korzyściach dobrodziejstwa społeczne. Siła brodnickiego oddziału TOnW koncentrowała się na przejmowaniu „ludzi wykolejonych niejednokrotnie przez najskrajniejszą nędzę i wyrzuconych poza nawias społeczeństwa”, opiekowaniu się nimi, a następnie na zwracaniu ich społeczności jako jednostek nawróconych i w dalszym życiu ogólnie pożytecznych. Towarzystwo Opieki nad Więźniami swoją opieką otaczało również rodziny i dzieci więźniów, mając na celu poprawę stanu moralnego i bytu materialnego więźniów, względnie ich rodzin.

[ZT]24118111[/ZT]

Członkowie Patronatu pomagali więc tak, jak nakazywała Biblia – gdy prawa ręka niosła pomoc, to tak, by nie widziała tego lewa. Pomoc i wsparcie świadczone więc było rodzinom więźniów żyjącym w skrajnej nędzy i niedostatku. Członkowie Patronatu opłacali więc im komorne, kupowali i dostarczali żywność oraz odzież. Zwolnionym z brodnickiego aresztu więźniom wciskano za pazuchę pieniężne zapomogi lub opłacone bilety kolejowe, by mogli wrócić do swoich rodzin. Doprowadzano ich nawet do urzędów, by zarejestrować w Funduszu Pracy jako bezrobotnych w nadziei znalezienia im robót doraźnych i jako takiego zarobkowania.

W Boże Narodzenie 1937 r. członkowie brodnickiego oddziału Patronatu podjęli wysiłek finansowy uwieńczony obdarowaniem blisko 200 więźniów struclami, piernikami i kiełbasą.

Tu komentarz prasowy:
„Wszystkiego tego dokonano ze skromnych środków finansowych, będących do dyspozycji »Patronatu« przez ofiarną pracę pań kuratorek Wierusz-Kowalskiej i Cieszyńskiej. Na ostatnim walnym zebraniu wyrażono szczególne podziękowanie p. Wierusz-Kowalskiej z niezwykle ofiarną i pełną poświęcenia pracę w niesieniu pomocy więźniom i ich rodzinom”.

Prężnie działający członkowie Patronatu ani myśleli poprzestać na niesieniu pomocy materialnej swoim podopiecznym. Zdołali bowiem utworzyć również sekcję oświatową, która miała ponieść kaganek oświaty byłym i obecnym więźniom. Przewodniczącą tej sekcji została pani prokurator magister Karlsowa, a pomagali jej pan prokurator Karls oraz kuratorzy Patronatu – panie Wierusz-Kowalska, Cieszyńska i notariusze brodniccy – Studnicki i N. Łuczkowski.

[ZT]24673449[/ZT]

Zarząd Patronatu uzupełniono poprzez wybór pana sędziego Pyszczyńskiego oraz ponowny wybór ustępujących członków zarządu w osobach panów burmistrza Blokusa i Pawła Gończa. Do komisji rewizyjnej wybrano pana mecenasa Górskiego, referendarza Dorożyńskiego i Janinę Kisielównę, a na zastępców – panów mecenasów Rozwadowskiego i Kazimierza Orlewicza.

Na podstawie:

„Drwęca”, 1938, R. 18, nr 46.

Adresy miast: Brodnicy-Jabłonowa, Lidzbarka i Działdowa, Wydawnictwo Ksiąg Adresowych, Feliks Jeuthe, Grudziądz ok. 1925 r.

(Radosław Stawski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz(0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%