Zamknij

Brodnica: tajemnice i skandale sprzed I wojny

Radosław Stawski 08:49, 19.05.2016 Aktualizacja: 11:31, 14.03.2026
Skomentuj Brodnica: tajemnice i skandale sprzed I wojny Fot. Archiwum: Brodnicki rynek z przełomu XIX i XX wieku

Na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej w Brodnicy przybywało targów, a miasto świętowało jubileusze panowania cesarza Wilhelma. Zwłoki bez głowy pływały w Drwęcy, a w ogrodach Tivoli bawiono się na całego

"Gazeta Toruńska" w roku 1912 (R. 48, nr 215) donosiła o wzmożonej działalności kupców nad Drwęcą - "Brodnica. Rada prowincjonalna uwzględniła wniosek tutejszych kupców, by powiększono w mieście naszem liczbę targów na konie, bydło i trzodę chlewną. W roku przyszłym odbędą się nie cztery, lecz ośm targów i to nowo naznaczone w każdy czwartek po 1 lutym, maju, październiku i grudniu, a cztery stare targi odbędą się 6 marca, 5 czerwca, 4 września i 6 listopada".

Zastanawiano się z jakich powodów w mieście zaplanowano dwa razy więcej targów niż do tej pory. Niektórzy martwili się, czy władze nie sondują w ten sposób rynku dla potrzeb wojennych. Jak się okazało kilka lat później te przypuszczenia nie były tylko czczym wymysłem.

Kup pan kraty do grobowca lub na ogrodzenie...

Na ostatnich stronach "Toruńskiej" w tym samym czasie, w 1912 roku, w rubryce ogłoszeń ogłaszali się - mistrz ślusarski z Brodnicy sprzedający maszyny rolnicze, kraty do grobowców, płoty żelazne i siatkowe, okna żelazne itd.

J. Chachulski z Miesiączkowa pragnął wówczas sprzedać "oberżę w dobrem położeniu z 6 sągami ogrodu, budynek masywny z nową salą, dobrze zaprowadzony interes mam zamiar sprzedać zaraz. W krótkim czasie będzie budowana tam nowa szosa. Cena kupna 34 tys. marek, wpłata 9-15 tys. marek".

Donoszono również, że pod koniec roku miasto ma się przygotować na coroczne obchody urodzin niemieckiego cesarza Wilhelma. Nie wszystkim wszak uśmiechało się czapkowanie Niemcom i wiwatowanie na cześć cesarza "Wilusia", jak go tu nazywano. Wielu pamiętało rok 1772 i rozbiór kraju, w wyniku którego gród nad Drwęcą znalazł się w łapach administracji pruskiej. Znienawidzona władza okupanta już dość dawała się wszystkim we znaki. Germanizacja, wybryki hakatystów i komisji kolonizacyjnej i inne niemieckie wymysły, mające odepchnąć Polaków od stanu posiadania przynosiły na szczęście tylko częściowe skutki.

Germański żywioł jednak nie rezygnował. "Gazeta Toruńska" z 31 marca 1912 roku (R.48, nr 74) grzmiała ukazując się na dodatek po polsku - "Baczność Polki! W artykule traktującym o obowiązku wychowania dzieci niemieckich w duchu niemieckim przytacza [gazeta] "Taegl Rundschan" na dowód wyrok berlińskiego sądu kameralnego z dnia 31 marca roku 1911, który orzekł, że dzieci mają prawo żądać od matki, aby je wychowywała po niemiecku, jeśli ojciec ich był Niemcem, chociażby nawet matka ich matką nie była. - Z naszej strony stąd przestroga dla dziewczyn polskich, aby za mąż nie wychodziły za Niemców, bo nieraz nie umiejąc nawet po niemiecku, dzieci swe w duchu i języku niemieckim nauczać będą zawczasu".

Jak Brodnica uczciła jubileusz panowania cesarza Wilhelma

Zanim brodniczanie zdołali przedyskutować między sobą powyższe zalecenia dziennikarskie i cokolwiek przedsięwziąć w sprawie swoich dorastających dzieci, a tu kolejne, nowe fakty zaczynały mrozić im krew w żyłach. Otóż prasa z 19 kwietnia 1912 roku (R.48, nr 88) donosiła, że w Brodnicy "ciało jakiejś kobiety bez głowy spłynęło na brzeg Drwęcy. Kobieta ubrana była tylko w pończochy i trzewiki. Sądząc z zewnętrznego wyglądu ciała zachodzi tu niewątpliwa zbrodnia. Tożsamości zabitej nie było można ustalić, gdyż mimo usilnych poszukiwań głowy nie odnaleziono. Prokuratorya wszczęła już energiczne śledztwo".

Tymczasem w grudniu 1912 roku Brodnica po raz kolejny zdawała sprawdzian z lojalności wobec niemieckiego władcy. Miasto postanowiło uczcić jubileusz panowania cesarza Wilhelma "przez to, że wyznaczy 10 tysięcy marek, z których procenta w wysokości 400 marek otrzymają weterani miejscy" (GT,19 grudnia 1912, R.48, nr 291). Odebrali je zapewne wojacy walczący w wojnie francusko-pruskiej z 1870-1871 roku, kiedy to wojska Prus błyskawicznie pokonały Francuzów, zdobyły ich stolicę, a w pobliskim Wersalu - ku upokorzeniu gospodarzy - ogłosili powstanie Cesarstwa Niemieckiego, czyli II Rzeszy. Zmuszono też żabojadów do wypłaty wielkich sum pieniężnych, z których nawet na brodnickim rynku wystawiono dumny pomnik z niemieckim orłem.

Jubileusz panowania "Wilusia" trwał również w roku następnym. 18 czerwca 1913 pisano (R.49, nr 137): "- Brodnica. Ze względu na jubileusz panowania cesarza niemieckiego zamknięte były tutaj wszystkie składy w poniedziałek 16 bm. począwszy od godz. 2 po południu. Czy polskie składy były również pozamykane nie wiadomo nam. W "Kreisblacie" umieszczono odezwę, zapraszającą do ogólnego udziału w uroczystościach cesarskich". Co ciekawe podpisało ją również kilku przemysłowców polskich i... proboszcz brodnickiej fary - ksiądz Doering.

Tańce w oświetlonych ogrodach Tivoli

Z kolei w niedzielę 22 czerwca 1913 roku ogłaszano zabawę kółka rolniczego, które "odbędzie się po południu w Tivoli. [Program:]1.O godz. 5 koncert [czyli o godz. 17.00]. 2. O godz. 6 strzelanie o premię. 3. O godz. 7 polonez melodyj Ogińskiego - później oświetlenie ogrodu i tańce ogólne. W razie deszczu zabawa odbędzie się w obszernych lokalach Tivoli".

30 sierpnia 1913 roku w sobotę wieczorem zamknięto wystawę w Toruniu, gdzie złoty medal z Prus Królewskich otrzymał między innymi Stefan Stawiński z Brodnicy za wystawione towary z fabryki papierosów Orianda. W niedzielę wystawę zwiedziło blisko 2 tysięcy ludzi głównie z Torunia, wieczorem odbył się koncert, po którym wręczono wiele nagród.

W tym samym czasie w Brodnicy - "publicznej pochwały udzielił prezydent regencyjny synowi właściciela Władysławowi Orzechowskiemu z Jelenia w powiecie brodnickim, który z narażeniem własnego życia uratował od utonięcia syna krawca Leona Orzechowskiego". Natomiast w środę, 3 września 1913 roku informowano, że w sobotę po południu spłoszył się i poniósł koń przy pewnej powózce, w której siedziało kilka osób dorosłych i kilka dzieci. Powózka uderzyła na rynku o inny wóz z taką siłą, że wszystkie osoby wypadły na bruk, raniąc się mniej lub więcej dotkliwie (GT.1913, R.49, nr 202).

25 listopada 1913 roku, gdy jesienne deszcze i szarugi dzwoniły o szyby, a czas stawał się wprost wymarzony dla złodziei i szabrowników w Grążawach "do kościoła katolickiego włamali się złodzieje i wypróżnili puszki ofiarne, w których znajdowało się około 50 marek. Po złodziejach brak śladu" (GT,1913,R.49,nr 272).

Na podstawie: Gazeta Toruńska,1912, R.48, nr 215; 1912, R.48, nr 291; 1912, R.48, nr 74; 1912, R.48, nr 88; 1913, R.49, nr 137; 913, R.49, nr 272; 1913, R.49, nr 202.

(Radosław Stawski)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czasbrodnicy.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%